Ostatnie wydarzenia jasno pokazały, jak niespokojny jest nasz byt, także pod względem finansowym. Wielu z tych, których uznawaliśmy za gigantów, okazało się małymi graczami, a wielu drobnych przedsiębiorców, poradziło sobie znakomicie, utrzymując stabilność. W skali globalnej jasno zaobserwowaliśmy, jak bardzo jesteśmy uzależnieni od stałych łańcuchów dostaw i jak niewiele produkujemy sami. W skali mikro okazało się, że nasze uzależnienie od sklepów jest tak wielkie, że dwa dni bez zakupów to koszmar.
Dawniej
W tradycyjnych kulturach tego typu globalne uzależnienia, po prostu nie mogą mieć miejsca. Każdy sam uprawiał swoje pole, czy prowadzi niewielki sklepik, zaopatrując się u lokalnych dostawców. Nie dość na tym, większość gospodarstw byłą samowystarczalna, a specjalistyczne zaopatrzenie zapewniał rzemieślnik, którego znali wszyscy w promieniu kilkudziesięciu kilometrów. Nie wrócimy do tego świata, ale powinniśmy czerpać z niego wzorce, bo tylko to może uratować nasz byt w sytuacji zagrożenia.
Struktura odporna na wstrząsy
To klucz do sukcesu. Niestety, nie możesz sobie pozwolić na tylko jedno źródło utrzymania. Idealną sytuacją jest ta, w której masz przynajmniej dwa odrębne źródła utrzymania i kilka dodatkowych umiejętności. Nie musi to być nic specjalnie wyszukanego, ale byłoby świetnie, gdyby były to zajęcia pozwalające na uzyskanie dodatkowego dochodu w przypadku większego kryzysu. Może to być kładzenie płytek, gotowanie czy robienie fotografii. Ważne, abyś miał spokój, że w razie utraty głównej pracy, nie zginiesz z głodu i zarobisz, chociaż niezbędne minimum. Podobnie z domem. Przymusowe zamkniecie w bloku? Najlepiej byłoby mieć jeszcze, choćby najmniejszy domek na działce i jak się okazuje, dodatkowy namiot, aby uniezależnić się od hotelarzy, dyktujących upiorne ceny. Brak zaufania do polskiego rządu i uczcie zniewolenie, bez możliwości opuszczenia granic? Także to są możliwości. Wystarczy rezydentura w przyjaznym kraju i nie będzie najmniejszych problemów.
Inwestycje
Kluczowe jest dobre ulokowanie oszczędności. Dobre oznacza w tym momencie pełną dywersyfikację. Portfel trzeba podzielić na przynajmniej cztery części. Pierwsza z nich powinna być dedykowana oszczędnością na czarną godzinę. Te pieniądze powinny być łatwo i szybko dostępne, trzymane nawet na nieopłacalnym koncie oszczędnościowym. Kolejna ćwiartka to ryzykowne i zyskowne inwestycje: akcje czy fundusze. Owszem, istnieje ryzyko straty, ale i zysk jest zdecydowanie wyższy. Wszystko jest kwestią umiejętności zarządzania. Kolejna ćwiartka to waluty. Dadzą swobodę manewru, czasem pozwalają zarobić, a istotne jest także ich stosunkowo łatwa dostępność. Ostatnia, to tzw. rezerwy twarde. Tu dobrze jest mieć inwestycje długoterminowe, których wcale nie chcemy się pozbywać: nieruchomości czy złoto. W długiej perspektywie nie przynoszą strat, a zabezpieczą nam godną starość.